*****Punkt widzenia Rose*****
Wygramoliłam się z samochodu, gdy ponownie dotarliśmy do naszego znajomego domu, widząc Lydię stojącą na zewnątrz na żwirowej ścieżce i czekającą na nasz przyjazd.
Natychmiast do niej podbiegam, a ona otwiera ramiona z chichotem, zachęcając mnie, bym wpadła w nie w miażdżącym uścisku.
– Udało się! – informuję ją, obracając nas dookoła, podczas gdy ona chichocze i pods
















