*****Punkt widzenia Ashtona*****
Jazda powrotna do domu była wypełniona poczuciem zadowolenia, kontrastującym z nerwowym oczekiwaniem wcześniejszego wydarzenia.
– Odwaliłaś cholernie dobrą robotę tam na górze! – pochwaliłem, a Rose zachichotała i machnęła na mnie ręką, coraz bardziej zawstydzona.
Rose znów siedziała z tyłu z Lydią, co oznaczało, że kradłem okazjonalne spojrzenia na nią w lusterku.
















