*****Perspektywa Rose*****
Minęły już całe dwa dni, a Alfa wciąż nie odezwał się do mnie ani słowem...
Nie zabił mnie też, za co byłam dozgonnie wdzięczna; w rzeczywistości nadal przysyłał jedzenie do mojego pokoju trzy razy dziennie!
Ruth przychodziła każdego ranka, wręczając mi nowe ubrania i listę obowiązków na dany dzień – oczywiście wszystko do wykonania w ustalonych godzinach, kiedy Alfy nie
















