******Punkt widzenia Rose******
Słońce rzucało ciepły blask na salę szpitalną, gdy szykowaliśmy się do powrotu do domu, do naszej watahy, z małym Tommym bezpiecznie wtulonym w moich ramionach. Po nocy pełnej zmartwień i niepewności, ulgą było usłyszeć, jak doktor Carter daje nam zielone światło na podróż.
Gdy delikatnie kołysałam Tommy'ego w ramionach, nie mogłam powstrzymać uczucia przytłaczające
















