logo

beletrystyka

Przeznaczona dla syna Alfy

Przeznaczona dla syna Alfy

Autor: Lila Montgomery

Rozdział 4
Autor: Lila Montgomery
24 gru 2025
*****Punkt widzenia Tragedy***** Gdy furgonetka się zatrzymała, warkot silnika ucichł i nastała ogłuszająca cisza. Przygotowałam się, moje drżące ciało zastygło w oczekiwaniu na to, co czekało mnie za tymi drzwiami... to mógł być mój koniec. Raz na zawsze. Drzwi furgonetki otworzyły się, odsłaniając skrawek oślepiającego światła dziennego, które przebiło ciemność. Dwóch potężnych mężczyzn chwyciło mnie za ramiona, ich uścisk był nieustępliwy, gdy wywlekli mnie z pojazdu. Ostre słońce zaatakowało moje oczy, zmuszając mnie do mrużenia powiek i osłaniania twarzy rękami. Serce waliło mi w piersi, gdy rozglądałam się dookoła, chłonąc nieznajome otoczenie. Znalazłam się na środku opustoszałego dziedzińca, otoczonego wysokimi kamiennymi murami. Zapach wilgotnej ziemi i świeżo skoszonej trawy wypełniał powietrze, mieszając się z nutą czegoś pierwotnego, czegoś wyraźnie wilczego... Z cienia wyłoniła się postać, a jej obecność była władcza i budząca grozę... Szedł w moją stronę z determinacją, każdy krok odbijał się echem mocy i autorytetu. Był wysoki, znacznie większy ode mnie, a jego długie nogi z łatwością pokonywały kamienne płyty. Oddech uwiązł mi w gardle, gdy po raz pierwszy spojrzałam na niego uważnie, chłonąc jego imponującą prezencję. Miał ciemne, niesforne włosy, które opadały na czoło, okalając jego mocne i kanciaste rysy. Jego sylwetka emanowała siłą i dominacją, muskularna budowa falowała pod czarną koszulą, która ciasno opinała jego szeroką klatkę piersiową. Skomplikowane tatuaże zdobiły i pokrywały jego ramiona, szyję i dłonie – właściwie każdą część ciała, którą widziałam, poza twarzą mężczyzny. Ale to jego oczy posłały przerażający dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa... Surowe i przenikliwe, świeciły intensywnym odcieniem zieleni, odzwierciedlając dzikość drapieżnika gotowego do ataku. Wnikały we mnie, oceniając i mierząc mnie wzrokiem z intensywnością, która sprawiała, że czułam się mała i nieistotna. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, mimo że wiedziałam, iż nigdy nie powinnam patrzeć samcowi w oczy, ale widok tego mężczyzny był po prostu zniewalający. Jego obecność promieniowała czystą mocą i autorytetem – chwytając mnie w pułapkę. To był człowiek, który wzbudzał szacunek i zaszczepiał strach w tych, którzy stali przed nim. Wiedziałam, że wejście mu w drogę oznaczało wkroczenie na niebezpieczne terytorium... i znów przeklinałam się za to, że w ogóle wpakowałam się w ten bałagan! Zbliżył się do mnie wyważonym krokiem, jego wyraz twarzy był nieodgadniony. Powietrze trzeszczało od napięcia, gdy zatrzymał się zaledwie kilka stóp dalej, wwiercając we mnie wzrok. Podmuch wiatru przetoczył się przez dziedziniec, szeleszcząc moimi podartymi ubraniami i mierzwiąc jego ciemne włosy, ale on pozostał niewzruszony, niczym skała, z którą trzeba się liczyć. Ten Alfa różnił się znacznie od mojego pulchnego starego Alfy w domu... a nawet znacznie różnił się od jego syna... ten Alfa był potężnie zbudowany i przerażający! – Co my tu mamy? – Jego głos był niski i chropowaty, co wywołało dreszcz na moich plecach, gdyż pasował do jego postawy niemal idealnie. Sposób, w jaki wymawiał każde słowo, ociekające autorytetem, dawał jasno do zrozumienia, że oczekuje odpowiedzi. Wyjąkałam, mój głos ledwo przekraczał szept: – J-Jestem Tragedy, panie. N-Nie chciałam wkroczyć na teren. Ukrywałam się... Nie miałam dokąd pójść. – Próbowałam tłumaczyć... – Twoje prawdziwe imię to Tragedy? – Zmrużył oczy, wpatrując się głęboko w moje, podczas gdy ja potulnie skinęłam głową na to pytanie – znów zawstydzona tym okropnym imieniem. Zwęził oczy, intensywność jego spojrzenia ani na chwilę nie zelżała. – A przed czym się ukrywałaś, Tragedy? Jesteś szpiegiem wysłanym, by zinfiltrować moją watahę? – Jego słowa zawisły w powietrzu, naładowane podejrzeniem i oskarżeniem. Sama myśl o byciu nazwaną szpiegiem wysłała nową falę terroru przez moje ciało. Tym razem pokręciłam głową gorączkowo, mój głos drżał, gdy desperacko próbowałam udowodnić swoją niewinność. – N-Nie, przysięgam! Nie jestem szpiegiem. Jestem tylko... zagubioną wilczycą szukającą schronienia. – Przedstawiłam swoją sprawę. Przyglądał mi się w milczeniu przez chwilę, jego przenikliwe spojrzenie było nieustępliwe. Ciężar jego wnikliwej oceny przygniatał mnie, utrudniając oddychanie. Czułam się tak, jakby widział na wskroś każde włókno mojej istoty, odkrywając prawdę, którą starałam się przekazać. W końcu zimny uśmiech wypełzł na jego twarz, pozbawiony ciepła czy litości. – Zobaczymy – powiedział, a w jego głosie brzmiała złowroga nuta. – Na razie zostaniesz umieszczona w celi na dalszą obserwację. Jeśli mówisz prawdę, nie masz się czym martwić. Serce mi zamarło, gdy wypowiedział te słowa, potwierdzając moje najgorsze obawy. Cele – miejsce, gdzie zamykano samotników i przestępców. Myśl o byciu zamkniętą w zimnej, wilgotnej celi pośród niegodziwców przyprawiała mnie o dreszcze. Ale nie było tu miejsca na protesty czy negocjacje. Nie mam wyboru, muszę się podporządkować, jeśli chcę wyjść z tego żywa... Sługusy Alfy, wciąż mocno trzymający moje ramiona, poprowadzili mnie przez dziedziniec do potężnej kamiennej budowli, która wyrosła przed nami. Ciężkie drzwi skrzypnęły, otwierając się na słabo oświetlony korytarz, wzdłuż którego ciągnęły się rzędy cel z żelaznymi kratami. Gdy zagłębialiśmy się w budynek, zapach wilgoci i rozkładu stawał się coraz silniejszy. Powietrze było gęste od przytłaczającej atmosfery, co utrudniało złapanie oddechu. Czułam się tak, jakby same ściany zaciskały się wokół mnie, dusząc mnie swoim ciężarem. Strażnicy zatrzymali się przed celą blisko końca korytarza. Drzwi zgrzytnęły, a ja zostałam wepchnięta do środka; potknęłam się i wylądowałam na zimnej, bezlitosnej podłodze. Drzwi zatrzasnęły się z głośnym łoskotem, zamykając mnie w ciemności. Cela była mała i ciasna, ledwo wystarczało miejsca, by rozprostować obolałe kończyny. Ściany były szorstkie, pokryte warstwami brudu i wilgoci. Pojedyncza migocząca żarówka oświetlała celę, rzucając upiorne cienie, które tańczyły wokół mnie. Powietrze było stęchłe, niosąc słaby zapach poprzednich lokatorów, którzy niewątpliwie cierpieli w tych murach... Zwinęłam się w kącie, obejmując się ramionami dla otuchy. Rzeczywistość mojej sytuacji osiadła na mnie ciężko, wywołując wewnątrz mieszankę strachu, gniewu i rozpaczy. Byłam uwięziona, więzień w miejscu, gdzie mój los spoczywał w rękach bezlitosnego Alfy, który widział we mnie jedynie potencjalne zagrożenie dla swoich ludzi. Wszystko dzięki temu, że los oddał mnie w ręce mojego nieubłaganego partnera... gdyby nie jego odrzucenie i wygnanie... nawet by mnie nie było w tej celi! Gdy tak siedziałam, w głowie kłębiły mi się pytania i niepewności. Jak wylądowałam w tym położeniu? Czy zdołam przekonać Alfę o mojej niewinności? Czy jest jakakolwiek nadzieja na ucieczkę od tego losu? Tylko czas pokaże... Godziny ciągnęły się w to, co wydawało się bolesną wiecznością, monotonię przerywał jedynie okazjonalny odgłos kroków odbijający się echem na korytarzu. Każda mijająca minuta wydawała się całym życiem, a cisza była przeraźliwie okropna. W końcu, po czasie, który wydawał się dniami, dźwięk kroków zbliżających się do mojej celi sprawił, że ożywiłam się nieznacznie. Ciężkie kroki niosły się echem po korytarzu, stając się głośniejsze z każdą chwilą. Groza nagle mnie pochłonęła, gdy sam Alfa pojawił się w zasięgu wzroku, w asyście swoich zaufanych ludzi. Stanął przed moją celą, a jego obecność była władcza i budząca respekt, gdy patrzyłam na niego w górę... Migoczące światło rzucało złowrogie cienie na jego twarz, podkreślając mocną linię szczęki i przenikliwe zielone oczy. Nie można było pomylić mocy, którą posiadał, aury dominacji, która od niego biła. – No to utnijmy sobie pogawędkę, dobrze? – zaczął Alfa. Pozostałam w kącie, przerażona i bezbronna, czekając na los, który mnie czekał...

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Przeznaczona dla syna Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka