*****Punkt widzenia Ashtona*****
Śmiech wychodzącego Hunta niesie się echem po moim biurze, gdy biorę głęboki oddech, czując, jak poranne napięcie powoli topnieje.
Wchodzę do pokoju, by zastać Rose wychodzącą z łazienki w puszystym ręczniku; natychmiast łapie moje spojrzenie.
– Czy ty naprawdę poszedłeś do biura zadzwonić... nago? – Rose chichocze lekko, a ja uśmiecham się psotnie.
– Tak... Chyba
















