**Mordecai**
Pośpieszne kroki echem odbijały się w długim, ponuro wyglądającym holu. Zza rogu wyłonił się niski mężczyzna, liczący sobie około sześćdziesięciu lat. Wzrok miał wbity w podłogę, oddech płytki, a stos dokumentów mocno przyciskał do klatki piersiowej. Mijał kolejne drzwi, ignorując spojrzenia ludzi, którzy krzyżowali jego ścieżkę lub próbowali go zawołać. Ten starszy mężczyzna miał
















