Lord Mordecai zbliżał się miarowym krokiem do Rhydiana i matki martwej kobiety. Na jego twarzy wykwitł szelmowski uśmiech, co zwiastowało same kłopoty. Lorraine spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczami, gdy jej wilczyca zmusiła ją do padnięcia na kolana. Była tak zszokowana, że nie docierało do niej skomlenie jej wewnętrznej bestii, błagającej, by się poddać. Ten mężczyzna nie był jej Alfą; j
















