**Luna**
Dzień zdawał się mijać gładko, pomimo złego przeczucia, które towarzyszyło jej od samego przebudzenia. Przez większość dnia zamykała się w biurze, porządkując dokumenty i sprzątając – coś, czego nie robiła nigdy wcześniej. Lekkie pukanie do drzwi sprawiło, że podskoczyła.
„Czy mogę mieć choć jeden dzień bez przerw, do kurwy nędzy?” – jęknęła, upuszczając stertę papierów na podłogę.
„
















