Ubrana od stóp do głów w niepozorne czarne ubrania, kobieta nerwowo krążyła wte i wewte w głębokich, brudnych cieniach ciemnej alejki. Jej wewnętrzny niepokój niebezpiecznie rósł z każdą mijającą minutą. Od wyznaczonej godziny spotkania minęły już dwie i pół koszmarnie długie godziny. Wilgotny chłód nocy przenikał przez jej ciemne ubranie, osadzając się głęboko w kościach. Alejka śmierdziała gniją
















