Jej tętno przyspieszyło, bijąc w żebra jak szaleńczy bęben. Oddech uwiązł jej w gardle, drapiąc głęboko niczym postrzępione szkło. Gwen mocno wgniotła kręgosłup w chłodny tynk ściany swojej sypialni. Twarda powierzchnia nie oferowała krzty komfortu, zwłaszcza w porównaniu z masywną, promieniującą ciepłem sylwetką górującą nad nią. Rhydian uwięził ją, a jego szerokie ramiona blokowały słabe światło
















