Biegła przez las, a zimny powiew wiatru mroził jej kończyny. Co rusz oglądała się przez ramię, z powrotem w kierunku, z którego przybiegła. Kobieta miała wrażenie, że ktoś ją śledzi od momentu, gdy tylko opuściła budynek. I miała rację – para żółtych oczu śledziła jej ruchy, podkradając się do niej z lasu.
– Jest tam kto?! – krzyknęła, zadając pytanie czemuś, co zdawało się być pustym powietrzem.
















