**Rhydian**
Jego dłoń raz za razem lądowała na jej pośladkach, a czerwony ślad ciemniał z każdym klapsem. Jej wzdrygnięcia przeszły w jęki, zachęcając go do dalszego wymierzania kar. Po dziesiątym uderzeniu przestał. Tym razem Gwen zawyła żałośnie.
– Rozumiesz chyba, że moim zamiarem było cię ukarać, a nie sprawić ci przyjemność – zaśmiał się Rhydian, trzymając jej ciało przyciśnięte do swoic
















