Obie kobiety pobiegły z powrotem do leśnej chatki. Luna trzymała Gwen za rękę, ciągnąc ją za sobą jak worek ziemniaków. Gwen próbowała dotrzymać jej kroku, ale było to niemal niemożliwe. Dawno temu powiedziała, że nigdy nie nadąży za zmiennokształtnym, a dziś sama udowodniła, jak bardzo miała rację. Po chwili obie dotarły do domku i ze zdumieniem ujrzały tłumy małych dzieci-pum, nastolatków, a tak
















