Dzwonek do drzwi zabrzmiał ponownie, co do tej pory zdążyło już mocno wkurzyć mężczyznę. Gdyby ktokolwiek ostrzegł go o tym, ile osób będzie stało przed jego drzwiami, domagając się cukrzycy zawiniętej w kolorowe papierki – Kip nie zgodziłby się zostać sam. Tym, co irytowało go najbardziej, był fakt, jak wielu dorosłych stawało w progu. Olbrzymie masy dzieci przebranych za rzekomo upiorne stworzen
















