Trzymając jej małą dłoń w swoim potężnym uścisku, Rhydian zmusił zdezorientowaną, wyczerpaną Gwendolyn do zejścia po wąskich, drewnianych schodach. Jej mięśnie wciąż drżały po intensywnym zbliżeniu w jego łóżku, a bose stopy sunęły o stopnie. Zejście prowadziło ich prosto do zatłoczonego, pełnego dymu baru dla zmiennokształtnych. Ciężki zapach nieświeżego piwa, potu, taniego tytoniu i agresywnych
















