Gwen obudziła się z bólem głowy silniejszym niż kiedykolwiek. Była pewna, że migrena atakuje ją w najgorszych z możliwych momentów. Gdy Gwen otworzyła oczy, zauważyła, że Luna patrzy na nią z góry, a na jej ustach błąka się ciepły, matczyny uśmiech.
– Gwendolyn, dzięki Bogini, że się obudziłaś, zaczynałam się martwić – westchnęła z ulgą, kładąc dłoń na sercu.
– Czy długo spałam? – Gwen spróbowała
















