Mordecai stał na środku ich sypialni, śledząc wzrokiem Edith. Pakowała walizki, a on nie miał w tej kwestii nic do powiedzenia. Grymas na jego twarzy pogłębił się, gdy Edith wrzuciła do torby kilka ostatnich rzeczy.
"To chyba wszystko" - szepnęła Edith pod nosem.
"Czy musisz jechać? Naprawdę chcesz mnie tu zostawić, żebym robił Bóg wie co? Kochanie, sam sobie nie ufam, i ty też nie powinnaś" - ję
















