**Gwen**
Gwen wzdrygnęła się i cofnęła, a jej łopatki uderzyły o ciężkie, drewniane drzwi z głuchym łoskotem. Mroczny, łamliwy chryp w jego głosie unosił się w cichym pokoju, mrożąc ją do szpiku kości. Jeszcze przed chwilą jego słowa brzmiały jak pokrętne, pełne samopogardy zaproszenie, błaganie zranionego mężczyzny, który ofiarowuje swoje serce na zatracenie. Jednak gdy na jego ustach wykwitł chł
















