"Ah, widzę, że w końcu udało ci się tu posprzątać. Żadnych pustych butelek walających się dookoła, biuro nie śmierdzi jak melina alkoholika. Dobra robota, przyjacielu", Ronan opadł na sofę, uśmiechając się szeroko jak gwiazda filmowa.
"Zgadza się. Uznałem, że trzeba skończyć z użalaniem się nad sobą, bo jeśli nie ja – to nikt inny nie zdoła jej odnaleźć". Rhydian oderwał wzrok od stosu dokumentów
















