**Malakor**
Świat zapadł się w sobie, gdy umbrale nas uwolniły. Ciche pomruki akademii, ciepło śmiertelnego powietrza, wszystko to rozpłynęło się — zastąpione przez głębokie dudnienie mocy, która żyła i oddychała w moim królestwie. Powietrze było tu gęste od magii. Ziemia pod naszymi stopami migotała słabo, będąc odbiciem nieba w górze, na którym ciężko wisiały dwa księżyce – jeden srebrny, drugi
















