Czuję oburzenie mojej smoczycy na to słowo. Jej ogon uderza w podłogę na tyle mocno, że pobliskie regały zaczynają drżeć. Znów prycha, a dymny wydech celuje prosto w niego.
– Dobra, dobra, spokojnie, maleńka – chichocze Leander z dłońmi uniesionymi w udawanej kapitulacji. – Jesteś piękna, przerażająca i całkowicie panujesz nad sytuacją, w porządku? Ale Elly potrzebuje z powrotem swojego ciała.
Prz
















