Pukanie do moich drzwi rozległo się tuż przed tym, jak dobiegł nas głos Leandera: — Wszyscy tam przyzwoici?
Macy pisnęła, zanim zdążyłam się w ogóle poruszyć. — Już jest!
Przewróciłam oczami, wygładzając dłońmi jedwab sukienki i starając się zignorować trzepotanie w klatce piersiowej. Kiedy otworzyłam drzwi, każda racjonalna myśl, jaką miałam, rozpłynęła się w dymie. Leander stał tam w granatowym
















