**Elowen**
Lunch spędziłyśmy na zewnątrz, pod wiązami, gdzie światło słoneczne przesączało się przez gałęzie leniwymi, złotymi smugami. Macy wyciągnęła się obok mnie z rzuconymi na bok butami, chrupiąc owoce, jakby świat wcale nie był skomplikowany.
– Faceci – westchnęła dramatycznie, opadając plecami na trawę. – Wszyscy są niedorzeczni.
Zaśmiałam się cicho, szturchając ją kolanem. – To jedno z ok
















