Zbliżają się do mnie niczym przypływ, Leander jako pierwszy, cały spięty i śmiercionośny, a jego oczy wyostrzają się, aż niemal widzę łuski pod jego skórą. Zane zachodzi z drugiej strony, po odzyskaniu mojej poduszki. Jest wolniejszy, cichszy, ale to, jak jego palce drgają przy biodrach, mówi, że czeka na pretekst, by ruszyć. Między nimi a Malakorem w mojej klatce piersiowej jest ciasno jak w prze
















