Warkot mojego smoka nie chce ucichnąć. Napiera na moje żebra, gorący i ostry, a im dłużej Mordrake się uśmiecha, tym trudniej jest mi go powstrzymać. Zane nadal na niego burczy, ale słowa się rozmywają. Wszystko, co widzę, to uśmiech Mordrake'a, zadowolony z siebie i okrutny, jakby uszło mu coś na sucho. Wtedy wykonuję ruch. W jednej sekundzie on stoi tam i strzepuje brud z rękawa. W następnej leż
















