Leander
– Mamy o czym rozmawiać – szepczę w jej włosy, a te słowa zostają niemal całkowicie pochłonięte przez las. – Ale powinniśmy już wracać do akademii, zanim uznają nas za zaginionych… Wtedy wyczuwam w niej zmianę, ten moment, w którym dociera do niej, jak bardzo oboje jesteśmy nadzy. Jej wzrok błądzi w dół, a rumieniec malujący jej policzki szybko się rozlewa, kwitnąc różem na bladej skórze.
















