Elowen
Leander w końcu stawia mnie na ziemi, a jego dłonie pozostają na mojej talii o uderzenie serca za długo, zanim chłopak się cofa. Jego oczy są łagodniejsze, niż kiedykolwiek widziałam, na ich obrzeżach wciąż tli się słabe złoto, jakby jego smok nie był gotowy na całkowity odwrót. – Zostawię cię, żebyś się ubrała – mówi cicho, szorstkim, lecz łagodnym głosem, po czym się odwraca. Nie ma drocz
















