**Malakor**
Księżyc od zawsze dziwnie działał na śmiertelników. Ale nawet dla istoty takiej jak ja, kogoś, kto przez stulecia rządził demonami i koszmarami, dzisiejsza noc wydawała się inna. Zasłona między wymiarami była cieńsza. Powietrze cięższe. Każde bicie serca w tym miejscu śpiewało niczym bęben, odbijając się echem przez mroczne zakamarki świata, który nazywałem domem. Nie przyszedłem tu dl
















