**Zane**
Mój ogar wykańczał mnie przez długie godziny i w końcu przestałem udawać, że zdołam go powalić na łopatki. Po prostu pozwoliłem mu przejąć stery; tak było łatwiej. Zaciągnął mnie prosto do Welonu Żmii, a na początku wmawiałem sobie, że to dlatego, iż potrzebowałem drinka. A potem wszedłem do środka i poczułem jej zapach. Elowen. Boże, oczywiście, że to musiała być ona. Była na parkiecie,
















