**Zane**
Gdy pokonuję ostatnie stopnie, klatka schodowa się zwęża i wtem widzę... łóżko. Gówniana, przekrzywiona rama łóżka, wciśnięta w połowie spocznika, jakby została porzucona w środku przeprowadzki. Zatrzymuję się w martwym punkcie, gapiąc się na nią. Potem na dziewczynę. "Co jest do cholery?" pytam beznamiętnie. Jej policzki oblewają się rumieńcem, a wzrok ucieka w bok. "Taak... Jakoś nie zd
















