Elowen
Zane rusza się pierwszy. Wyciąga się na krześle z leniwym uśmiechem, zawsze gotowy zrobić niewłaściwą rzecz, i wyciąga dłoń. – Chodź, przybłędo. Zabierzmy cię z tego więzienia uzdrowicielskiego, zanim zdecydują się przystawić ci pijawki albo coś w tym stylu. Chcę mu powiedzieć, że nie potrzebuję tej pieprzonej pomocy i że poradzę sobie z chodzeniem sama. Jednak, gdy próbuję się podnieść, no
















