Szepty wybuchają w tej samej sekundzie, w której zatrzaskują się drzwi. „Mordrake nigdy tak nie traci panowania nad sobą...”. Czuję na sobie spojrzenie każdej pary oczu; taksują mnie, szufladkują, decydują, czy jestem niebezpieczna, czy tylko głupio lekkomyślna. Macy wsuwa się z powrotem obok mnie, a jej dłonie drżą, jakby nie była pewna, czy mnie przytulić, czy sprawdzić, czy nie mam oparzeń. „El
















