Chłopak siedzący obok mnie ani na chwilę nie zamykał ust. Za każdym razem, gdy profesor Kael robiła pauzę, mruczał coś pod nosem, akurat na tyle głośno, żebym to usłyszała. Ciągły komentarz pełen złośliwych uwag i ostrych przytyków, a wszystko to okraszone tym uśmieszkiem, który wyglądał, jakby był na stałe przyszyty do jego ust. Mocno zaciskam szczękę, nie dając się sprowokować. Wreszcie Kael gwa
















