**Gideon**
O tej porze w moim gabinecie było ciszej niż w reszcie akademii, na biurku piętrzyły się stosy książek, płomień lampy naftowej migotał słabo, a w kątach unosił się zapach starego papieru i mojej wieczornej herbaty. Przedstawiłem już Ashbornowi warunki; owszem, zgodził się, abym wziął pod skrzydła pannę Vance, pod warunkiem, że zrobię to w swoim czasie i bez wynagrodzenia. Mruknął coś o
















