Belka chybocze się pod moimi butami, cienka linia drewna zawieszona nad gardzielą czarnej wody. Moje dłonie zaciskają się po bokach, knykcie bieleją, a oddech próbuje się uspokoić. Jedna powolna stopa przed drugą. Tylko tyle trzeba. Wyśrodkuj środek ciężkości. Nie panikuj. Nie bądź pośmiewiskiem. W połowie drogi czuję wilgoć w powietrzu i ukradkiem spoglądam za siebie na runę na drzewie, by upewni
















