**Elowen**
Poranek nadchodzi zbyt wcześnie, zdecydowanie zbyt gwałtownie, wraz z waleniem do drzwi mojego poddasza, które w mniejszym stopniu przypomina pukanie, a bardziej próbę ich wyważenia. – Elowen! Otwieraj! Jęcząc, zwlekam się z łóżka. Każdy mój mięsień jest sztywny, a plecy nadal mnie bolą pomimo uzdrowienia zaczerpniętą magią. Kiedy zdejmuję blokadę z drzwi, Macy praktycznie wpada do środ
















