Wnętrze nie jest takie, jakiego się spodziewałam. Owszem, jest ciemno, ale jest tu też tyle życia. Ściany są ze lśniącego kamienia, inkrustowane bladymi żyłkami złota, które pulsują niczym uderzenia serca. Umbrale leniwie falują po podłodze, ale gdy przyglądam się bliżej, dociera do mnie, że to tylko odbicia żyrandoli unoszących się wysoko w górze, wyrzeźbionych z czarnego kryształu i oświetlonych
















