Budzę się słysząc nucenie Macy. Kiedy uchylam jedno oko, ona siedzi już po turecku na łóżku, z włosami splątanymi w aureolę wokół głowy, przeszukując jedną z toreb, które zostawiłyśmy rzucone u jego nóg. Spogląda w górę, gdy mnie zauważa, a jej twarz rozjaśnia się tym jej zaraźliwym uśmiechem. – Dzień dobry, śpioszku. Więc tak sobie myślałam... – Unosi mały słoiczek z zaczarowanymi kryształkami cu
















