Nabijam kolejny kawałek jedzenia i udaję, że nie czuję, jak spojrzenia Mordrake’a i Gravesa wypalają we mnie dziury. Macy, niech jej będą dzięki, albo tego nie zauważa, albo nie zamierza się tym przejmować. Pochyla się do przodu na łokciach, a her truskawkowoblond warkocz opada jej na ramię, gdy uśmiecha się do mnie szeroko.
– No więc – świergocze – jakie masz jeszcze dzisiaj zajęcia?
Mrugam, po c
















