**Elysia**
Ziewnęłam, budząc się, i ostrożnie rozciągnęłam kończyny, bo moje ciało wciąż bolało. Twarz rwała mnie niemiłosiernie od zbyt częstego całowania podłogi, a łuk brwiowy potwornie swędział, wciąż boleśnie ściągnięty. Usiadłam i spojrzałam na miejsce, w którym spał Valerio, ale okazało się ono puste. Jakim cudem ten człowiek w ogóle funkcjonuje? Prawie wcale nie sypia.
Usiadłam na brzegu ł
















