**Elysia**
Jego komentarz sprawił, że się uśmiechnęłam, a duma rozpierała mi pierś. Zlustrował moją twarz z nieco łagodnym i pełnym bólu wyrazem. W moim gardle powoli urosła gula, bo wiedziałam, dlaczego tak na mnie patrzy.
Wiedział.
Wiedział, że mojej matki już tu nie ma. Pan Sokolov wstał i wyrwał mi kartkę z rąk; jego oczy przebiegły po słowach, zanim z gniewem spojrzał na mężczyznę stojącego
















