Duch w jedwabiu

Duch w jedwabiu

Autor: Lucien Vesper

Trio wraca
Autor: Lucien Vesper
10 lip 2026
**Elysia** – Lyra! – Krzyknęła Talia, wyrastając jak spod ziemi, i z szerokim uśmiechem na twarzy ruszyła w moją stronę. – Talia! – Zapiszczałam, wtórując jej entuzjazmowi; szybko wcisnęłam drink z powrotem Tristanowi, zupełnie nie przejmując się tym, że przy okazji trochę go rozlałam, po czym, na swoich obcasach, ruszyłam tak szybko, jak tylko mogłam i padłyśmy sobie w objęcia. Oplotłam ją ramionami i mocno przytuliłam. Minęło tyle czasu, odkąd widziałyśmy się po raz ostatni, co było naprawdę kiepskie, biorąc pod uwagę, że byłyśmy jak dwie nierozłączne siostry. – O mój Boże, tak bardzo za tobą tęskniłam. Bez ciebie jest naprawdę inaczej. – Odezwała się, przyciskając mnie mocniej do swojej drobnej sylwetki. – Wiem – odparłam z chichotem. – Ja za tobą też tęskniłam! – Odsunęłam się odrobinę, ściskając jej dłonie w swoich i bacznie się jej przyglądając. – Talia, wyglądasz niesamowicie! – Gapiłam się na przepiękną suknię, w którą była ubrana; długa, lejąca się suknia bez ramiączek, w kolorze brudnego różu, posiadała górę stylizowaną na gorset we wzory ze srebra, który opinał jej talię i sprawiał, że jej i tak już pełne piersi wydawały się jeszcze większe. Jej kruczoczarne włosy spięte były w kok z kilkoma luźnymi kosmykami wokół twarzy, a makijaż wykonano nieskazitelnie; jasny i ciemny brąz płynnie się przenikały wraz z mieniącym się jasnoróżowym cieniem na powiece, doskonale uwydatniając jej piwne oczy. Wyglądała absolutnie zjawiskowo. – Twoja mama naprawdę przeszła samą siebie z tą suknią. To więcej, niż mogłabym sobie kiedykolwiek wymarzyć – powiedziała, puszczając do mnie oko, a mi na tę rewelację dosłownie opadła szczęka. – Czekaj, nie wiedziałam, że prosiłaś moją mamę o uszycie dla ciebie sukni. – Zmrużyłam na nią oczy. Moja mama była projektantką i szyła obłędnie piękne suknie. Kiedy się przeprowadziliśmy, otworzyła własny niewielki sklepik, jednak szybko zdobył on ogromną popularność i ostatecznie musieliśmy rozbudować biznes, który teraz jest dobrze znanym, luksusowym butikiem o nazwie „Katerina”. Tak, wykorzystała do tego swoje własne imię. – Ta, cóż, nie chciałam ci mówić, bo miała to być niespodzianka, a... – Położyła dłoń na swojej piersi, drugą ściskając moją. – Bardzo cię kocham, ale jesteś zajebiście beznadziejna w dochowywaniu takich tajemnic. – Skwitowała, obdarzając mnie niewinnym uśmiechem. Otworzyłam usta, by cokolwiek odpowiedzieć, po czym zaraz znów je zamknęłam, bo miała stuprocentową rację. Byłam typem osoby, która kupuje ci prezent i w ciągu kilku następnych minut wyskakuje z tekstem w stylu: „zgadnij, co ci właśnie kupiłam”. Przecież ona i tak wiedziała już, co kupiłam jej z okazji zaręczyn. Dosłownie zrobiłam zdjęcie kieliszków do szampana i wysłałam jej SMS-a o treści: „O MÓJ BOŻE, ale one są urocze! Kupuję je dla ciebie”, wraz ze zdjęciem. – Niech ci będzie. – Nabrałam wody w usta, patrząc na nią z dąsem. – Ale kurczę, spójrz na siebie! Ta suknia leży na tobie obłędnie. Dla kogo tak wywaliłaś cycki, co? – Położyła dłonie na biodrach i poruszała wymownie brwiami. Typowa Talia, zawsze niestosowna, niezależnie od sytuacji, w jakiej się znalazłyśmy. – Dla nikogo. – Przewróciłam oczami. – W przeciwieństwie do ciebie, moje cycki są zasłonięte dużo bardziej niż twoje. – Racja, ale ja mam teraz faceta, któremu muszę zaimponować, żeby wiedział, co go czeka, jeśli wiesz, co mam na myśli. – Podeszła do tego z puszczonym okiem, wprawiając mnie w śmiech. – Skoro już o facetach mowa. – Odezwałam się, rozglądając się wokół, by upewnić się, że nikt nie stoi na tyle blisko, żeby nas podsłuchać. – Jesteś całkowicie pewna, że chcesz to zrobić, Talia? Zawsze możesz, nie wiem, uciec? Wiesz, że pójdę z tobą. – Przekazałam jej to z całą powagą na twarzy. Gdyby chciała uciec do innego kraju, rzuciłabym dla niej wszystko i bym z nią pojechała. Poza matką, była moją jedyną rodziną, i zrobiłabym wszystko, by mieć pewność, że jest bezpieczna. – Wiesz, że nie mogę tego zrobić. Złapie mnie i z pewnością zabije, jeśli kiedykolwiek pomyślę o ucieczce. – Obdarzyła mnie smutnym uśmiechem. – Poza tym – kontynuowała. – Wszystko będzie lepsze niż mieszkanie z nim. Muszę się po prostu wyrwać, potrzebuję oddechu. Choć nienawidziłam tego przyznawać, to była prawda. Jej ojciec był kompletnym maniakiem i znęcał się nad nią – co było sporym niedopowiedzeniem. Kiedy zrobiła coś, co uważał za niewłaściwe, podnosił na nią rękę. Pewnego razu jej ojciec wrócił do domu Bóg wie skąd, pod wpływem alkoholu i kokainy, i niemal pobił ją na śmierć; ustał tylko dlatego, że w porę odzyskał choć odrobinę rozumu. Mam nadzieję, że pewnego dnia ktoś potraktuje go w taki sam sposób. Amen. – Dopóki ty jesteś szczęśliwa, ja też jestem szczęśliwa. – Uśmiechnęłam się słabo i ponownie pociągnęłam ją w swoje objęcia. – Po prostu pamiętaj, że bez względu na wszystko, Pitbull tam był i tego dokonał. – Odsunęła się i popatrzyła mi prosto w oczy, a jej twarz straciła wszelki wyraz. – Przysięgam, Elysia, jeśli powiesz to jeszcze raz, to ci wleję i zmuszę cię do pożarcia własnego telefonu. – Okej, więc być może rzucałam tym tekstem o jeden raz za dużo, by rozluźnić atmosferę. Co mogę powiedzieć, memy to życie. Wystawiłam jej język. – Skończyłyście nadrabiać zaległości? Czuję się tu taki samotny. – Wtrącił Tristan, oplatając mnie ramieniem wzdłuż barków, po czym wydął wargi. – Czy to nie wspaniałe!? Nasze trio wreszcie się połączyło. – Zawołał z ekscytacją, a ja jedynie pokręciłam głową, usuwając z ramion jego rękę. Nie spędziłam aż tyle czasu na szykowaniu się, po to, by on mógł zamienić moje włosy w splątany bałagan. – Chodź, przedstawię ci mojego przyszłego męża. – Skinęła głową w stronę dużej grupy mężczyzn, palących cygara i pijących swą ulubioną truciznę. Zbiło mnie jednak z tropu to, że oni już się na nas gapili. Zupełnie nic onieśmielającego. Nie, w ogóle. – Miłej zabawy. – Skwitował Tristan, patrząc już w kierunku grupy obojętnym wzrokiem. – Nie idziesz z nami? Czy ty właśnie nie powiedziałeś, że stoisz tu zupełnie sam? – Wyszczerzyłam się do niego. – Zmieniłem zdanie, wcale nie jestem aż taki samotny. – Uśmiechnął się do mnie z góry. – Na razie! – Rzucił i ruszył w przeciwnym kierunku, nim zdążyłam wydusić z siebie choćby jedno słowo. – Chodźmy. – Talia chwyciła moją dłoń i razem ruszyłyśmy w stronę mężczyzn, którzy stali i obserwowali każdy nasz ruch. O rany.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Trio wraca – Duch w jedwabiu | Czytaj powieści online na beletrystyka