**Elysia**
Biegłyśmy dalej w mroczny las, lawirując między drzewami, by spróbować zgubić naszych prześladowców i uniknąć świszczących kul. W tym momencie biegłam już znacznie wolniej, walcząc o każdy haust powietrza. Moje płuca błagały o postój, a nogi w każdej chwili mogły odmówić posłuszeństwa. Mimo tego, co powiedziałam Valerio, wiedziałam, że nie odzyskałam jeszcze pełni sił, bo bardzo wyraźni
















