Uczepiła się dłoni Valeria, w pełni świadoma, że nie ma na sobie bielizny i obawiała się zrobić krok w stronę helikoptera. Amalia już wcześniej denerwowała się na myśl o wejściu do maszyny, ale jeśli jej suknia choć trochę by się wzdęła od podmuchów wiatru, które to coś tworzyło, cała grupa stojących wkoło mężczyzn miałaby co oglądać.
„Amalia!” – piskliwy okrzyk jej imienia, wydany przez Ginevrę,
















