– Zaczynasz od końca – rzuciła żartobliwie, odstawiając kieliszek wina z powrotem na stół.
– To prawda, ale zawsze wolałem działać z wyprzedzeniem – mrugnął do niej filuternie.
– Zostawmy decyzję o dzieciach na później.
– A co powiesz na to – włożył do ust kawałek karczocha – w dniu, w którym powiesz mi, że mnie kochasz, powiesz mi też, ile będziemy mieć dzieci i na kiedy możemy zaplanować pierwsz
















