Otworzyła oczy i dostrzegła Valeria pochylającego się nad nią, z dłonią na jej udzie, tuż nad skrawkiem materiału, którym była podwiązka.
„Pozwól mi” – wyszeptał bez tchu błaganie. „Jeśli właśnie tego naprawdę chcesz, zanim dotrzemy do hotelu, to pozwól mi.”
Kiwnęła raz głową, a jego oczy pociemniały do tego stopnia, że przybrały kolor niemal głębokiego fioletu; odrobina czerwieni na jego policzka
















