– Kiedy ostatni raz cię uderzył?
– W tym tygodniu – wyszeptała, a jej oczy biegały po jego twarzy. – Ale to nie było na jego kolanie. W jego biurze jest klęcznik. Mama tam była, a on uderzył mnie w plecy szeroką deseczką owiniętą grubym płótnem. Nie zostawia śladów na skórze tak jak bicz. Nie chciał pozostawić mojego ciała oszpeconego przed naszym ślubem. Właśnie dlatego… – przygryzła wargę.
– Wła
















