Drzwi do pokoju zamknęły się z cichym kliknięciem, a Amalia wsłuchiwała się w kroki Valeria, który przechadzał się w tę i z powrotem na skraju łóżka.
Starała się nie reagować, gdy materac za nią się ugiął, a on wczołgał się na koce, by opleść ją ramionami od tyłu i przyciągnąć mocno do swojej klatki piersiowej.
„Amalio, musisz się wkrótce obudzić, amoré” - wyszeptał jej do ucha. „Wiem, że w tej ch
















