Amalia usiadła na kolanach Valerio i spojrzała na ekran komputera przed nią. – Co to wszystko jest?
– Cóż, wiem, że uważasz mnie jedynie za bandytę ze zbyt wyrywnym palcem na spuście, ale pomyślałem, że pokażę ci trochę tego, co jeszcze robię dla mojej rodziny. – Kliknął myszką w ekran, otwierając arkusz kalkulacyjny.
– Co to wszystko jest?
– To rejestr firm, które mamy w Ameryce. Jest też osobny
















